| Slum tour, czyli zwiedzanie dzielnic biedy |
|
|
Strona 1 z 3
Podróżnicy, dziennikarze, ludzie ciekawi świata zawsze zaglądali w takie miejsca. W pojedynkę, w możliwie dyskretny sposób, często zaprzyjaźniając się z miejscowymi, a przynajmniej oswajając ich do siebie. Pamiętam jak całe dnie spędzałem w przedziwnych miejscach starego islamskiego Kairu. Przyzwyczajałem mieszkańców do siebie. Nie chciałem być kimś ekstremalnie obcym. Kimś, kto pojawia się jak UFO, w pośpiechu „kradnie” fotkę i znika.
Dziś, nowe jest to, że dzielnice biedy odwiedzają całe, zorganizowane wycieczki. I to, że taka forma zwiedzania cieszy się coraz większą popularnością. Piszą o nich najnowsze wydania najbardziej prestiżowych anglojęzycznych przewodników. Podają ceny, programy i adresy biur organizujących takie atrakcje. Fora internetowe zaroiły się od opinii na ten temat. Jak zwykle radykalnie sprzecznych, od zachwytu, po wyrazy ubolewania. Najgłośniejsze spory toczą się oczywiście w krajach, których to bezpośrednio dotyczy. Indyjskie gazety zamieszczają opinie znanych publicystów. Jedni są za, inni zdecydowanie przeciw.
Indie
|


Slum tour, czyli wycieczka do dzielnic biedy ma być odskocznią od typowego sposobu zwiedzania Indii. Organizatorzy przekonują, że warto skorzystać z takiej propozycji, chociażby po to, by zobaczyć prawdziwe życie. Takie, jakie prowadzi wiele milionów ludzi. Bajeczne Taj Mahal i inne monumentalne zabytki, będące wizytówką Indii, nie mówią nam zbyt wiele o dniu dzisiejszym w kraju nad Gangesem. Przy dobrze zorganizowanym, napiętym programie zwiedzania, gdzie biega się od zabytku do zabytku, łatwo jest nie zauważyć obszarów biedy. Największe ubóstwo ograniczone jest do enklaw slumsów. Na przykład w dwudziestomilionowym Bombaju, słynną bo położoną w samym centrum miasta, dzielnicę biedy Dharavi, zamieszkuje ponad milion osób. Żyje się tam maksymalnie za dolara dziennie. Wycieczka do tej, największej w Bombaju dzielnicy biedy (w sumie około połowy mieszkańców tego miasta, żyje na progu ubóstwa) trwa od dwóch do pięciu godzin, a ceny zaczynają się już od 10 dolarów.